Zatrzymały się we mnie zdania, obrazy, dźwięki, zapachy… W ciągu życia wracały i wracają do mnie w niespodziewanych momentach, pojawiają się dosłownie na sekundę, a to przy składaniu wypranej bielizny, gdzieś w pociągu, nieraz w snach. Czuję, że nie są przypadkowe, że łączą się ze sobą, że są po coś i tworzą całość. Przez 44 lata nazbierało się ich całkiem sporo. Jestem też otwarta i chcę być uważna na nowe. Wszystkie „one” lub „te” są subtelne, delikatne, ulotne, ultrakrótkie… Poruszają przede wszystkim moje serce, ale też i umysł. Kroczą razem z uczuciem i intuicją, a ich ignorowanie bądź zagłuszanie skutkuje niewłaściwymi wyborami, złymi decyzjami.

Wiele z nich zagadałam, zaśmiałam, zajadłam, przebiegałam, zależałam, nie zobaczyłam w porę… Chociaż usilnie lub nie, świadomie bądź nieświadomie, nie chciałam lub nie potrafiłam ich dostrzec, byłam nieuważna (jakkolwiek), to i tak zostały one we mnie, nie przepadły, przetrwały. Niektóre wybrzmiewają znacznie mocniej po latach, przynosząc tęsknotę za tym, co się nie wydarzyło, pragnienie cofnięcia czasu, żeby w danym momencie się zatrzymać, żeby milczeć lub przemówić. Niektóre wzruszają, zachwycają, przynoszą spokój, radość czy zaciekawienie…

Od jakiegoś czasu zbieram prezenty od natury, przyniesione dla mnie przez mojego psa. Mam już kawałek kory, który przykleił mu się do łapy, trzy listki na cienkiej łodyżce, które zostawił mi w łóżku, kawałek szyszki. Zawsze wtedy przypomina mi się fragment wiersza C.K. Norwida:
„Bywałem ja od Boga nagrodzonym,
Rzeczą mniej wielką:
Spadłym listkiem, do szyby przyklejonym,
Deszczu kropelką.”1

Te wersy są ze mną od lat, to przykład tych słów, które zatrzymały się we mnie.
Przekwitnięty mniszek lekarski, tzw. dmuchawiec, jest kolejnym przykładem prezentu od natury i dowodem mojej otwartości i uważności na nowe, że tak ujmę, „subtelności”, które do mnie przychodzą. No to ten dmuchawiec przyleciał do mnie, kiedy siedziałam w ogrodzie, piłam kawę i patrzyłam na bukiet zrobiony z narwanych na porannym spacerze krwawników. A potem to potoczyło się tak, że zapragnęłam sprawdzić, jak robi się filmiki w Google Gemini z dmuchawcem w roli głównej, a potem ten filmik zrobiłam, a potem narodził się pomysł na to miejsce, no a potem napisałam ten tekst.

Ja już też, coraz częściej, czuję się nagradzana przez… Naturę. Coraz częściej dostrzegam „subtelności” i coraz częściej chcę się zatrzymywać. Chcę też, żeby były to składowe, baza, fundament tego miejsca.


1 Cyprian Kamil Norwid „Daj mi wstążkę błękitną”.